top of page
  • Agnieszka Kaźmierczak

Pierwszy taniec Młodej Pary



Dziś porozmawiamy sobie o pierwszym tańcu w wykonaniu nowożeńców.

Pierwszy taniec to punkt każdego ślubu, który - zdaniem wielu - jest bardziej stresujący niż sama przysięga małżeńska. Jedne pary decydują się pójść na żywioł, inne prezentują choreografię przygotowaną pod okiem wykwalifikowanego trenera. Nie ważne czy należysz do grona tych pierwszych czy tych drugich - stres i tak cię dopadnie, mniejszy lub większy.


Ok, ale skąd to się bierze?


Przede wszystkim ze świadomości, że patrzy na ciebie cała sala gości. Pary boją się wpadki, pomylenia kroków, nadepnięcia na suknię, upadku... rzeczy które mogą się wydarzyć i będą dla nich obciachem, a te, które dodatkowo mają wytrenowany układ - boją się pomylenia kolejności czy zapomnienia 'co było dalej'.

Jak to było ze mną?


Z moim mężem nie mieliśmy wytrenowanego układu. Poszliśmy na żywioł, jedynie w domu parę razy się pobujaliśmy. Sztuczny dym, który puszczono nam pod nogi nie tylko zrobił klimat i wrażenie, ale też... zasłonił momenty, w których deptałam mężowi po piętach ;) Ja również jako ta, która tańczyła swój pierwszy taniec czułam tremę... ale nie dlatego, że bałam się jakiejś spektakularnej wpadki, a dlatego, że miałam świadomość tego, że wszyscy goście bacznie na nas patrzą, a niektórzy taniec kręcili. Wpadka zatem byłaby uwieczniona na filmie wideo. Czy coś nam się przytrafiło? Nie. Były nawet pytania u kogo uczyliśmy się układu XD bo bardzo się podobał. A my w śmiech - bo to efekt kilku pląsów w salonie. Na dwa dni przed ślubem...

Jak zaradzić stresowi?

Przede wszystkim nie spinać dupy, bo o ewentualnej wpadce, pomyleniu kroków czy sekwencji wiecie tylko wy - Młodzi. Goście się nie zorientują. Zorientuje się tylko osoba, która zna wasz układ o ile go wcześniej trenowaliście. Jeśli idziecie na żywioł - to o jakiej pomyłce możemy tu mówić, skoro wszystko dzieje się na spontanie?


Kolejna rzecz - nie skupiać się na myślach, że właśnie wszyscy na was patrzą. Wiem - łatwo się mówi... Ale za chwilę to wy będziecie patrzeć na dzikie pląsy wujka Mietka i ciotki Anielki. Mistrz parkietu znajdzie się na każdej imprezie. I z dwóch scenariuszy - pomylonych kroków w pierwszym tańcu czy break dance w wykonaniu wujaszka - to ten drugi będzie wspominany i komentowany. Wasz taniec dla wszystkich będzie idealny. No chyba, że ktoś się przewróci... ale co to zmieni? Impreza i tak się uda.


Nie nastawiać się na ideał


Jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby jakikolwiek ślub był iście idealny jak te rodem z Ameryki, gdzie do organizacji wesela zatrudnia się specjalistę, który dba o to, by wszystko było co do minuty zaplanowane i grało idealnie. Na każdej imprezie zdarzają się wpadki - i są one czymś normalnym. My na naszym ślubie w kościele mieliśmy rusztowanie, bo nie zdążyli z remontem na czas. Do ołtarza szliśmy bokiem. Ja nie miałam z tym problemu, ale druga panna młoda, która miała ślub po nas, swoją ceremonię chciała przenieść do innego kościoła. Dziś jak patrzę na zdjęcia to fajnie mi się to wspomina, bo był to po prostu losowy przypał. Dwa tygodnie przed ceremonią jubiler zgubił nasze obrączki. Miesiąc przed ceremonią nie byłam w stanie dopiąć sukni ślubnej i musiałam zapierdzielać w Studio Figura - dziękuję dziewczynom, bo naprawdę się nade mną napracowały w bardzo krótkim czasie i się udało.

Pomylone kroki na pierwszym tańcu? Nadepnięcie partnera? Pikuś ;) Życzę Wam wszystkich mniej stresu podczas tańczenia i więcej luzu ;) Co ma być - to będzie. Świat się od tego nie zawali. Bawcie się dobrze ;)


Dziękuję za lekturę! Pamiętaj, aby zaobserwować mnie na:



Postaw wirtualną kawę i wspomóż wydanie kolejnej książki



bottom of page