top of page
  • Agnieszka Kaźmierczak

Recenzja książki TOKSYCZNA POZYTYWNOŚĆ



Książkę Toksyczna Pozytywność widziałam na kilku profilach na Instagramie, które obserwuję. Zachęcona ciekawym tytułem i całkiem dobrymi opiniami postanowiłam ją zakupić i zapoznać się z jej treścią. Jak wrażenia?


Wielkim zaskoczeniem dla mnie była ilość kwestii, do których odnosi się temat toksycznej pozytywności, bo nie tylko omówiono wkurzającą pozytywność w relacjach i "pocieszanie" z dobrą intencją, np. podczas przeżywania utraty pracy, ale także wyjaśniono jaki wpływ ma toksyczna pozytywność na dzieci na bardzo wczesnym etapie rozwoju. Książka porusza także kwestię toksycznej pozytywności w temacie zdrowia, lekarzy i procesu leczenia pacjenta. Prawdą jest, że nadmierna pozytywność może hamować uświadamianie sobie powagi sytuacji i stanowić w pewnym sensie barierę ochronną, przez którą nie dopuszcza się do siebie złego scenariusza, co później skutkuje zdecydowanie dużo dłuższym procesem otrząsania się, np. ze śmierci bliskiego. Ciekawym wątkiem dla mnie było również to, że chory widząc taką nadmierną pozytywność u swojej bliskiej osoby, nie jest w stanie z nią porozmawiać o swoich obawach, o lęku, o tym co czuje, w efekcie boi się jeszcze bardziej i czuje się coraz bardziej osamotniony.


Książka dla mnie rewelacyjna pod każdym względem, istna kopalnia wiedzy napisana prostym, bardzo przystępnym i zrozumiałym językiem. Nie ukrywam, że tematyka bardzo mi pasująca, bo uwielbiam wszelkie tematy z dziedziny psychologii: dlaczego tak się dzieje, co jest odpowiedzialne za pewne mechanizmy, skąd to się bierze, co to oznacza, jak można pomóc itp. Czytając książkę sama zaczęłam dostrzegać, w których momentach mojego życia taka pseudo pozytywność się pojawiała, jak często i jakie budziła we mnie emocje. Zgadzam się z autorką, że w wielu przypadkach, ona po prostu ucina temat, a osoba z problemem czuje się stłamszona, zawstydzona i niezrozumiała. Po prostu - czujesz, że zostajesz z problemem sam/sama, bo ludzie go bagatelizują.


Mnie osobiście wkurza, gdy mam słabszy dzień, naprawdę nie jest mi do śmiechu, a ktoś truje mi nad uchem "nooo... uśmiechnij się". Nie dziś. Nie teraz. Dajcie mi prawo do przeżywania i odczuwania smutku, który w danej sytuacji mi towarzyszy, przecież mam do tego prawo. Uśmiechnę się, gdy humor się poprawi, ale jeśli w danej chwili czuję smutek, to czuję smutek.


Książka warta lektury, sporo kwestii zostaje wyjaśnionych. Początkowo bałam się, że nie znajdę w niej nic nowego, jednak - na szczęście - się myliłam.


Książkę zakupiłam w internetowym sklepie Empiku.


Dziękuję za lekturę! Pamiętaj, aby zaobserwować mnie na:



Postaw wirtualną kawę i wspomóż wydanie kolejnej książki



コメント


bottom of page