top of page
  • Agnieszka Kaźmierczak

Dolina Białej Opavy w drodze na Pradziad (CZ)



Dziś zabiorę was na spacer szalenie malowniczą (i trudną) Doliną Białej Opavy w drodze na Pradziad w Czechach. Trasa wiodąca nad wodospadami, drewnianymi mostami swoim urokiem zwaliła mnie z nóg.


Była to jedna z najtrudniejszych tras jakie przeszłam w moim dotychczasowym życiu, ale bez wątpienia najpiękniejsza. Połączenie natury: zieleni, drzew, lodowatej górskiej rzeki i szumiących wodospadów dosłownie zwaliła mnie z nóg. Z resztą, za chwilę zobaczycie ;)


Naszą podróż rozpoczęliśmy w Karlovej Studánce, czeskiej miejscowości uzdrowiskowej, znanej z turbo czystego powietrza, wręcz unikatowego. Piliśmy tam źródlaną wodę. Jest bardzo gazowana i jak dla mnie, czuć ją było metalem, wręcz rdzą ;) ale skoro zdrowa, to warto spróbować ;)



Ruszyliśmy na szlak w kierunku Doliny Białej Opavy. Po drodze minęliśmy pierwszy wodospad, który jak się okazało, powstał dzięki ingerencji człowieka (sztuczny). Szliśmy trasą przez las, a po naszej prawej stronie leniwie płynęła sobie krystalicznie czysta rzeczka.



Na punkcie "Na Paloucku" zrobiliśmy postój, po czym ruszyliśmy na najbardziej malowniczą część trasy - Dolinę Białej Opavy w stronę schroniska Barborka. Trasa choć szalenie malownicza, była też wymagająca. Czasem szło się dosłownie w pionie. Ale te widoki... zupełnie jak w filmie. Moczyłam ręce w lodowatej górskiej wodzie, przemywałam nią twarz, wlazłam nawet do rzeki by stanąć pod jednym z wodospadów. Buty zrobiły mi się przyjemnie chłodne (nie mokre), a wieczorem poczułam wybijanie się z prawej stopy, bo zaczęła mnie boleć ;)



Po odpoczynku w schronisku poszliśmy dalej - na Pradziad, na który prowadzi asfaltowa droga, licząca ok 3 km. Po drodze mijali nas turyści na sporej wielkości hulajnogach zjeżdżających ze szczytu do Owczarni. Powiedziałam sobie, że na dół też sobie zjadę. A co!



Zjazd na hulajnodze kosztował mnie 155 koron czyli ok 30 zł. Hulajnoga ma dwie kierownice, większa do kierowania dla ciebie, mniejsza, do trzymania się jeśli zjeżdżasz z dzieckiem. Ze szczytu do Owczarni jest 4 km asfaltową drogą, więc jedzie się bajka ;) Nasz powrót był zabawny, bo ja jechałam, a Szymon postanowił te 4 km... pokonać biegiem :) Sport i rekreacja na jednym obrazku. No i moja stopa nieco odsapnęła ;) a jaka radocha :D



Z Owczarni do naszego punktu autobusowego dostaliśmy się busem który kursuje na tej trasie. Tym razem busy jechały aż 3 (podobno zabierają turystów do oporu). Koszt przejazdu to 40 koron na osobę (można płacić kartą u kierowcy). No i to by było na tyle. Trasa dojazdowa z/do Wodzisławia zajęła nam około 2 godziny, więc sporo, ale znowu za przejazd zapłaciliśmy w dwie strony tylko 35 zł na osobę. Przy obecnych cenach paliwa i gazu - to jak za friko. Co mogę zalecić na przyszłość - to zabieranie ze sobą czeskiej gotówki, bo nie wszędzie można płacić kartą. Nam 100 zł czyli nieco ponad 500 koron wystarczało na 2 osoby by coś zjeść, napić się, kupić pamiątkę i nawet jeszcze zostało ;)


Dziękuję za lekturę! Pamiętaj, aby zaobserwować mnie na:



Postaw wirtualną kawę i wspomóż wydanie kolejnej książki



Comments


bottom of page