top of page
  • Agnieszka Kaźmierczak

Świąteczne życzenia - przyjemność czy przykry obowiązek?



Święta Bożego Narodzenia. Jednym z punktów, które powtarzają się co roku są świąteczne życzenia. Czy lubimy je składać? Czy lubimy je dostawać? Czy są przyjemnością czy raczej przykrym obowiązkiem?


Należę chyba do wymarłego gatunku i powinni mnie wpisać w rejestr osobników zagrożonych, bo jako jedna z nielicznych wysyłam jeszcze świąteczne kartki, dokładając do nich coś od serca. Dlaczego to robię? Po prostu - lubię to. Lubię przygotowywanie kartek, ozdabianie ich. Relaksuje mnie to. Otrzymywać kartki też lubię. Nie trawię z kolei SMSów i wierszyków wysyłanych masowo przez komunikatory typu massanger. Wielokrotnie dostawałam te same oklepane teksty, które nawet nie miały zmienionej formy, więc osoba która to wysyłała w ogóle ich nie czytała.



Proces przygotowywania kartek świątecznych pokazałam na Instagramie. Jak wielkie było moje zaskoczenie, gdy na pytanie, czy wysyłasz kartki większość moich obserwatorów odpowiedziała, że nie. Pogłębiłam zatem temat świątecznych życzeń i oto, co moja społeczność o nich myśli:


  • Czy lubisz składać świąteczne życzenia? - 18% odpowiedziało, że tak, 82% odpowiedziało, że nie

  • Czy lubisz słuchać/ dostawać życzenia od innych? 22% tak, 78% nie

  • Czy dzwonisz z życzeniami i rozmawiasz z drugą osobą, czy wolisz wysłać SMSa? 9% dzwoni, 91 % pisze

  • Czy życzenia świąteczne są dla ciebie przyjemnością czy raczej wielką nieprzyjemnością? 16% przyjemne, 84% przykry obowiązek

  • Jeśli wysyłasz życzenia to czy są to - gotowe życzenia czy piszesz coś własnego? I tu jest mniej więcej po równo bo 52% odpowiedziało, że gotowe, a 48% że wymyśla własne.

Poprosiłam też, by obserwatorzy napisali mi co lubią, a czego nie lubią w życzeniach. Co ciekawe, wśród odpowiedzi nie znalazłam nic pozytywnego. Były za to:


  • nie lubię fałszu,

  • nie lubię jak rodzina jak rok długi o tobie nie pamięta, a na Święta sobie o tobie przypomina,

  • na Święta przybierają maskę, by po świętach wszystko wróciło do normy,

  • oklepane regułki bez prawdziwych serdeczności,

  • kompromitujące teksty na mój temat przy całej rodzinie,

  • żebyś wyszła za mąż,

  • szybkiego potomstwa, partnera,

  • powrotu do kraju,

  • stereotypy



Sama nie lubię składania życzeń, ale jeszcze bardziej nie lubię ich słuchać, dlatego, że zawsze nasłucham się nie życzeń skierowanych do mnie, a tego jakie ktoś ma oczekiwania względem mnie. Życzenia nie są personalne, a w dużej mierze są litanią tego, co ktoś by chciał, abym zrobiła albo jaka bym była. Nijak ma się to do tego kim jestem i czym się zajmuję.


To jakie mam na ten temat zdanie pokrywa się w dużej mierze z wynikami moich ankiet. Dobrze wiedzieć, że nie jestem jedyna, która ma takie myślenie. Społeczeństwo nie lubi życzeń, a mimo tego, nadal je sobie składa. Dlaczego zatem robimy coś, czego nie lubimy i słuchamy czegoś, co sprawia, że nas skręca? Bo tak trzeba? Bo tak? Bo to część Świąt?


Jak dla mnie Święta powinny kojarzyć się raczej pozytywnie, a nie tak, by na samą myśl o tym, że zbliżają się wielkimi krokami dostawać skrętu kiszek i mdleć. I to wyczekiwanie w napięciu, siedząc przy stole, kto z czym za chwilę wystrzeli...



Powtórzę się - nie lubię składać życzeń, ale jeszcze bardziej nie lubię ich słuchać. I cieszę się, że są wśród nas osoby, które myślą tak samo i mają tak samo jak ja. Szkoda tylko, że o tym się głośno nie mówi i znów większość ze zgrzytem zębów przebrnie przez ten punkt programu podczas świątecznego zjazdu. I po raz kolejny padnie standardowa litania oczekiwań względem nas - kompletnie nieprzemyślana, sprawiająca przykrość i wpędzająca w zakłopotanie.


Dziękuję za lekturę! Pamiętaj, aby zaobserwować mnie na:



Postaw wirtualną kawę i wspomóż wydanie kolejnej książki



Comments


bottom of page